Wiersze - Władysław Bełza strona 6

Dworek

Bieluchny dworek, śliczne pokoje,
O! jakże ciepło w nich bez wątpienia;
Ale czy wiecie, dziateczki moje,
Ilu to ludzi drży bez schronienia?

Każdy pokoik wasz ogrzewany,
To też na zimno nikt nie narzeka,
A u tych biednych, przez wątłe ściany
I wiatr przewiewa i deszcz przecieka.

Tam, obok łoża chorej mateczki,
Co już rok cały jęczy w niemocy,
Z piersią łkającą, biedne dziateczki,
Wzywają kornie wsparcia, pomocy.

Gdy was maleńcy mateczka pieści,
I niby Anioł czuwa nad wami,
Tamta swe dzieci w niemej boleści,
Karmi westchnieniem i poi łzami.
O, pomnij dziatwo, że zawsze trzeba,
Mieniem swem biednych obdzielać braci,
A za podany biednym kęs chleba,
Bóg ci stokrotnie z czasem zapłaci!

Dziadek

Na dworze mroźno, szumi ulewa,
Jakiś staruszek dąży do wioski,
Srebrzyste włosy wiatr mu rozwiewa,
W ustach brzmi piosnka do Matki Boskiej.
Może on głodny, spragniony może?
Wynieś mu chleba, daj kubek wody!
Błogosławieństwo za to ci Boże,
Starzec uprosi, druhu mój młody!
Bo najszczytniejszą cnotą na ziemi:
Jest zlitowanie się nad biednemi.

Dziatwie na Rok Nowy

Rok się cały przeigrało,
Ej, kochana młodzi...
Aż tu znowu nieproszony,
Nowy Rok nadchodzi!

Pełen siły i młodości,
Już woła z daleka:
„Proszę, proszę jegomości,
Nowa praca czeka!"

Niejeden się w kącik chroni...
Lecz nic nie pomoże!
Wszystkich nowy rok dogoni,
Nie umkniesz nieboże!

Z głowy wygna wnet figielki,
Chęć do pracy wzbudzi.
Dziatwo! uczyć się czas wielki,
Już rośniesz na ludzi!
A przed tobą pracy dużo,
Oj, dużo, dziecino!
Ucz się, póki latka służą,
Zapłaczesz, gdy miną...

A więc dziatki! kto z was czyta,
Niech stanie w kółeczko!
Niech was nowy rok powita,
Wszystkich, nad książeczką!

Dzień Dobry

Dziatwa co rano „dzień-dobry" składa,
Tacie i mamie;
Lecz jakże często mała gromada,
Mówiąc to, kłamie.

Bo wy dziateczki pewnie nie wiecie,
Co jest w tem słowie ?
A słówko pojąć należy przecie,
Nim się je powie.

Oto w „dzień-dobry" moi łaskawi,
Mówicie mamie:
Że nikt z was serca jej nie zakrwawi,
Życzeń nie złamie.

Że plon nauki w dniu tym bogaty
Główka zdobędzie;
Że żadne z dzieci mamy i taty
Smucić nie będzie.
Że w dniu tym myśleć o figlach, psocie,
Przestaną dziatki,
Że dzień ten „dobrym" zrobią w istocie,
Dla ojca, matki.

Od dziś, „dzień-dobry" zanim się powie,
Mamie lub tacie:
Dziatki! pierw dobrze rozważcie w głowie,
Czy dotrzymacie?

Dzień grzecznego Adasia

I.

Adaś wstaje

Ledwie pierwszy brzask słoneczka,
Przedrze nocy mgłę:
Adaś zrywa się z łóżeczka
I ubiera się.
Leniuch tylko do poduszek
Przylega jak głaz,
Ale Adaś nie leniuszek,
Wstawać lubi wczas.

II.

Adaś ubiera się

Dopatrzyłem raz niechcący,
Dzieci krnąbrne, złe,
Co czekają, aż służący
Przyjdzie ubrać je.
To papinki, to pieszczoszki,
Aż wstyd za nie wam!
Adaś w suknie i pończoszki,
Ubiera się sam!

III.

Adaś myje się

Znam ja chłopca, który stroni
Od wody ze zdroju;
Do mycia go mama goni,
Po całym pokoju.
Biega brudny po ogrodzie,
Uparty jak kózka;
Ale Adaś w zimnej wodzie,
Jak rybka się pluska.

IV.

Pacierz

Ody już główka uczesana,
Skończony ubiorek,
Adaś pada na kolana,
I mówi paciorek.
Innym dziatkom mama grozi,
Że trzepią pacierze:
Adaś modli się do Bozi
Uważnie i szczerze.
V.

Śniadanie

Potem Adaś mamie, tacie,
„Dzień-dobry" powiada,
I najgrzeczniej przy herbacie,
Z rodzicami siada.
Je powoli, by serwety
Nie splamić, — uważa,
Co tak często się, niestety,
Drugim dzieciom zdarza.

VI.

Nauka

Po śniadaniu u mateczki
W pokoju nauka,
Grzeczny Adaś swej książeczki
Po kątach nie szuka.
Przy czytaniu się nie kręci,
Pod nosem nie mruczy,
I nazawsze ma w pamięci,
Co się raz nauczy!

‹‹ 1 2 3 4 5 6 7 8 9 16 17 ››