Wiersze - Bajka o dwóch stoikach

Bajka o dwóch stoikach

W zdewastowanej kamienicy
mieszkali starzy dwaj stoicy,
klepali biedę w czterech ścianach
i per aspera zawsze z rana.
Prawie nie jedli, bo i po co,
wszak nie jedzenie ma być mocą
lecz czyn szlachetny, toteż starcy
tak byli syci, jak i dziarscy.
 
 
Wobec występków byli srodzy,
emocje swoje wciąż na wodzy
trzymali,
            jednak w zwątpień chwili,
obaj do siebie tak mówili:
 
 
-         Dziś droga cnoty trudna, śliska.
-         Co krok agencja towarzyska
kusi doznaniem super wrażeń.
-         Szał młodych ciał i full masaże.
-         Poza tym wokół pub przy pubie,
więc myśl o piwie i o babie
niczym bul zęba jest natrętną
-         I naszą drogę czyni krętą
-         Lecz cóż, choć żądza nas rozpiera,
-         Niech żyje cnota,
-         Per aspera.
 
 
Na nic ta piękna deklaracja,
bo inna była życia racja.
Kryzys idei się nasilał,
aż przyszła wreszcie taka chwila,
w której bez słowa dali nura
wprost do night clubu Epikura,
a tam dziewczęta niczym z ciasta
poprzytulały ich ad astra.