Wiersze - O łasce Bożej w brzydkim kościele

O łasce Bożej w brzydkim kościele

 
 
Kościółek był tak brzydki, że nie powiem który,
brzydota wprost się lała z każdej większej dziury
Dobry święty Antoni miał twarz wykrzywioną,
inny święty był lepszy, lecz przed wojną spłonął
Żostała po nim broda na pace przy murze,
wota i dwie donice na fikusy duże
Barankowi z chorągwi popruły się żebra,
a za oknem drżał deszczyk z jaskółek i srebra,
o cały cmentarz dalej, gdzie już las wysoki
kolory czarnych jagód składał na obłoki
 
I nagle cud się zdarzył,
że w to straszne wnętrze -
szły na mnie jakieś dłonie od winnic gorętsze -
i uniosły mą duszę nad rude anioły
pod Matki Boskiej oczu szafirowe pąki
 
Wtedy sercem ukląkłem. I płakałem wiele