Raz kompania szła ulicą
Raz kompania szła ulicą, - raz, dwa, trzy,
Nocka ciemna, gwiazdy świecą, - raz, dwa, trzy
A muzyczka pięknie grała,
A dziewczyna w oknie stała,
Raz, dwa, raz, dwa, trzy.
W dzień deszczowy i ponury - raz, dwa, trzy
Polskie dzieci idą w góry, - raz, dwa, trzy,
A już echo niesie z dala:
Hura! Chłopcy na Moskala!
Raz, dwa, raz, dwa, trzy.
Boli serce, czasem boli, - raz, dwa, trzy,
W tej żołnierskiej twardej doli, - raz, dwa, trzy,
Boli serce, dusza płacze,
Hej, żołnierze, wy tułacze,
Raz, dwa, raz, dwa, trzy.
Na frasunek gorzałczyna, - raz, dwa, trzy,
Kapral piosnkę rozpoczyna, - raz, dwa, trzy,
Słowa twarde, jak stal kute,
Na żołnierską, twardą nutę,
Raz, dwa, raz, dwa, trzy.
Rota
Nie rzucim ziemi skąd nasz ród!
Nie damy pogrześć mowy.
Polski my naród, polski lud,
Królewski szczep Piastowy.
Nie damy, by nas gnębił wróg!
Tak nam dopomóż Bóg!
Tak nam dopomóż Bóg!
Do krwi ostatniej kropli z żył
Bronić będziemy ducha,
Aż się rozpadnie w proch i w pył
Krzyżacka zawierucha.
Twierdzą nam będzie każdy próg!
Tak nam dopomóż Bóg!
Tak nam dopomóż Bóg!
Nie będzie Niemiec pluł nam w twarz
Ni dzieci nam germanił,
Orężny wstanie hufiec nasz,
Duch będzie nam hetmanił.
Pójdziem, gdy zabrzmi złoty róg!
Tak nam dopomóż Bóg!
Tak nam dopomóż Bóg!
Nie damy miana Polski zgnieść
Nie pójdziem żywo w trumnę
W Ojczyzny imię, na jej cześć
Podnosi czoła dumne.
Odzyska ziemi dziadów wnuk!
Tak nam dopomóż Bóg!
Tak nam dopomóż Bóg!
Rozszumiały się wierzby płaczące
Rozszumiały się wierzby płaczące,
Rozpłakała się dziewczyna w głos,
Od łez oczy podniosła błyszczące,
Na żołnierski, na twardy życia los.
Nie szumcie, wierzby, nam,
Żalu, co serce rwie,
Nie płacz, dziewczyno ma,
Bo w partyzantce nie jest źle.
Do tańca grają nam
Granaty, wisów szczęk,
Śmierć kosi niby łan,
Lecz my nie znamy, co to lęk.
Błoto, deszcz czy słoneczna spiekota,
Wszędzie słychać miarowy, równy krok,
To maszeruje leśna piechota,
Śpiew na ustach, spokojna twarz, twardy wzrok.
Nie szumcie, wierzby....
I choć droga się nasza nie kończy,
Choć nie wiemy, gdzie wędrówki kres,
Ale pewni jesteśmy zwycięstwa,
Bo przelano już tyle krwi i łez.
Nie szumcie, wierzby....
Ruszył partyzant do boju
Ruszył partyzant do boju,
Żegnał swą lubą dziewczynę.
Żegnaj, dziewczyno, -czyno,
Żegnaj jedyna-dyna,
Ja ruszam w obcą krainę.
Dziewczyno daj mi buziaka,
Może już więcej nie wrócę,
Może tej nocy-nocy
Zamknę swe oczy-oczy
I spocznę w ciemnej mogile.
Dziewczyna dała buziaka,
Partyzant więcej nie wrócił,
Właśnie tej nocy-nocy
Zamknął swe oczy-oczy
I spoczął w ciemnej mogile.
Prawdę mi ludzie mówili,
Żem ja nieszczęsna, dziewczyna,
Pośrodku pola-pola
Rośnie topola-pola
Pod nią partyzant spoczywa.
Serce w plecaku
Z młodej piersi się wyrwało
W wielkim bólu i rozterce
I za wojskiem poleciało
Zakochane czyjeś serce.
Żołnierz drogą maszerował,
Nad serduszkiem się użalił,
Więc je do plecaka schował
I pomaszerował dalej.
Tę piosenkę, tę jedyną
Śpiewam dla ciebie dziewczyno,
Może właśnie jest w rozterce
Zakochane twoje serce?
Może potajemnie kochasz
I po nocach tęsknisz szlochasz?
Tę piosenkę, tę jedyną,
Śpiewam dla ciebie dziewczyno.
Nad Żołnierza nie masz pana,
Nad karabin nie ma żony.
0 dziewczyno ukochana,
0czka twoje zasmucone.
Tam po łące, po zielonej
Żołnierz młody szedł na boje,
A w plecaku miał czerwone.
Zakochane serce twoje.
Tę piosenkę, tę jedyną
Śpiewam dla ciebie dziewczyno,
Może właśnie jest w rozterce
Zakochane twoje serce?
Może potajemnie kochasz
I po nocach tęsknisz szlochasz?
Tę piosenkę, tę jedyną,
Śpiewam dla ciebie dziewczyno.
Poszedł żołnierz na wojenkę
Poprzez góry, lasy, pola,
l ze śmiercią szedł pod rękę,
Taka jest żołnierska wola.
I choć go trapiły wielce
Kule, gdy szedł do ataku,
Żołnierz śmiał się, bo w plecaku
Miał w zapasie drugie serce.
Tę piosenkę, tę jedyną
Śpiewam dla ciebie dziewczyno,
Może właśnie jest w rozterce
Zakochane twoje serce?
Może potajemnie kochasz
I po nocach tęsknisz szlochasz?
Tę piosenkę, tę jedyną,
Śpiewam dla ciebie dziewczyno.