targ 9 wpisów dla sprawdzanej frazy

Wiersze

Cytaty

  • Marzenie niewolników: targ, gdzie można by sobie kupować panów.
    Stanisław Jerzy Lec

Dowcipy

  • Chłop wyhodował dwutonowe jabłko, wsadził je na wóz i zawiózł na targ. Cały dzień nie miał klientów, ale pod koniec dnia przychodzi facet i pyta się:
    - To pana jabłko?
    - No.
    - To cofnij pan wozem, bo mi robal konia zżarł.
    O zwierzętach

  • Do księdza na plebanię miał przyjechać biskup na kolację. Poszedł ksiądz na targ kupić rybkę.
    Pyta sprzedawcy:
    - Po ile ta rybka?
    - Ksiądz pyta o tego s***wiela? 2,75.
    - JAK SIĘ PAN WYRAŻA?!
    - A nie, nie to tylko nazwa takiej ryby.
    - Acha, no to poproszę tego s***wiela.
    Wraca ksiądz i mówi do siostry zakonnej:
    - Siostro proszę tego s***wiela oskrobać i kazać ugotować.
    - Ależ proszę księdza! Jak ksiądz mówi?!
    - A nie, nie to nazwa tej ryby.
    - Acha, no dobrze.
    Wieczorem na kolacji, ksiądz z dumą pyta biskupa:
    - I jak smakuje kolacja?
    - Wyśmienita ryba. Skąd ją macie?
    Ksiądz zaczyna się chwalić:
    - Ja tego s***wiela kupiłem!
    Siostra na to:
    - Ja tego s***wiela oskrobałam!
    A kucharka na to:
    - A ja tego s***wiela ugotowałam!
    Na to biskup wyciąga flaszkę i mówi z zadowoleniem:
    - No, to k***a widzę sami swoi!
    Religijne

  • Blondynka poszła na targ, by zakupić parę rzeczy do jedzenia. Po rozejrzeniu się podchodzi do sprzedawcy i pyta:
    - A co to takie zielone i okrągłe?
    - Melony -odpowiada sprzedawca.
    - A to poproszę pięć, osobno zapakować.
    Po chwili blondynka znowu pyta:
    - A co to takie, to okrągłe i czerwone?
    - Jabłka.
    - To poproszę osiem, osobno zapakować.
    - Aaaa..., a to co? - pyta blondynka
    - Mak, ale nie jest na sprzedaż.
    O blondynkach

  • Poszedł ksiądz na targ kupić coś do jedzenia, bo miał mieć w parafii wizytację biskupa i biskup miał zostać na kolację.
    Podszedł do gościa z rybami i mówi:
    - Oj, jaka piękna, duża ryba!
    Sprzedawca na to:
    - Pięknego skurwiela złapałem, co?
    Ksiądz się obruszył:
    - Panie, ja wszystko rozumiem - piękna duża ryba, ale żeby zaraz przy księdzu takie epitety wstyd!
    Sprzedawca wyjaśnia:
    - Ale proszę księdza - skurwiel to jest nazwa tej ryby, tak samo jak płotka, okoń czy pstrąg.
    - Aaa no to w porządku. Poproszę tego skurwiela. Przygotuję go na kolację z biskupem.
    Przychodzi ksiądz na parafię pokazuje rybę siostrze zakonnej.
    Zakonnica:
    - O jaka piękna duża ryba.
    A ksiądz na to:
    - Ładnego skurwiela kupiłem, co?
    Zakonnica:
    - Ale co ksiądz - takie słownictwo?
    A ksiądz wyjaśnia, że to ta ryba się nazywa skurwiel - tak jak inne, płoć czy szczupak.
    - Aaaa. to rozumiem.
    Ksiądz polecił zakonnicy żeby ta przygotowała skurwiela na kolację z biskupem.
    Stoi zakonnica w kuchni, skrobie rybę a tu wchodzi kucharka.
    - O jaka piękna duża ryba - mówi kucharka.
    Siostra na to:
    - Piękny skurwiel, prawda?
    - Ależ co siostra? Nie poznaję! - obrusza się kucharka.
    A siostra, że ta ryba się nazywa skurwiel - tak jak inne się nazywają, karp czy lin.
    Siostra kazała przygotować skurwiela na kolację z biskupem. Wieczorem przyjeżdża biskup, siada przy stole z księdzem i zakonnicą. Kucharka wnosi główne danie - rybę.
    Ksiądz biskup:
    - Jaka piękna, duża ryba!
    Na to proboszcz:
    To ja tego skurwiela znalazłem i kupiłem.
    Odzywa się zakonnica:
    - A ja tego skurwiela skrobałam.
    Na to włącza się kucharka:
    - A ja tego skurwiela usmażyłam i przyrządziłam.
    Ksiądz biskup uśmiechnął się, wyjął z torby litr wódki i mówi:
    - K*rwa, widzę, że tu sami swoi!
    Religijne

  • Wiezie gazda wozem wieprzka na targ.Wieprzek zgodnie ze swoją naturą zaczął ryć w słomie na wozie,przy okazji próbował zwalić gazdę z siedzenia.Zarobił za to od gazdy kilka razy pięścią w kufę.Zobaczył to sierżant,wyjął notatnik i chce gaździe wlepić mandat za znęcanie się nad zwierzęciem.
    Gazda prosi, błaga na wszystkie świętości aby mu podarował albo zmienił mu mandat na cosik innego.Sierżant na to przystał i zaproponował gaździe aby,pogłaskał wieprzka po głowie dał mu buzi i jeszcze go przeprosił.Gazda zeszedł z wozu,wygłaskał świniaka po łbie,serdecznie go wycałował po ryju,i mówi - jo cie wiepsusiu straśnie przeprosom com cie tak publicnie zniewazoł,ale jo nawet nie przypuscoł ze ty mosz takie duze znajomości w policji.
    O bacy

  • Jadą dwie blondynki na targ po zakup krowy. Gdy ją kupiły, to zaczepiły ją o hak i wyruszyły w drogę powrotną. Wyjeżdżają na ulicę i jadą 40 km/h. Nagle jedna blondynka mówi do drugiej:
    - Ej przyśpiesz
    - Okej.
    Przyśpieszyły jadą 70 km/h zapominając, że mają krowę na haku. Nagle przyśpieszają do 120 km/h. W końcu krowie wpada mucha do oka i zaczyna mrugać. Blondynka to widząc, mówi do drugiej:
    - Zwolnij trochę,bo krowa będzie wymijać
    O blondynkach

  • Sędzia pyta kobietę co dokładnie się stało.
    - Panie Sędzio szłam na targ z jajkami. Zachciało mi się siku więc weszłam do fosy a koszyk zostawiłam na poboczu. Nagle nadjechał ten facet na rowerze. Jeszcze nie zdążyłam majtek ściągnąć a on już jajka wywalił.
    Stosunki damsko-męskie